| Carp Team Szczecin |
|
|
|
|
Carp Team Szczecin Urlop to pora gdzie długopisy, regulaminy, klienci Ida w sina dal. Wtedy człowiek wyłącza telefon i ucieka na RYBY a dokładnie na Karpie. Pierwsze porządki w karpiowym przyborniku, ekipa spakowana z drobnym opóźnieniem, pelet jest kulki są, kije młynki mixy ble ble ble trochę tego.
Mój samochód niestety był za mały i musiałem kilka rzeczy wrzucić do kolegi Tomka. 03-08 ok. 15 zjawiliśmy się na Stojkowie gdzie milo powitał nas Pan Jan właściciel łowiska. Omówienie kilku rzeczy i najgorsze w tym wszystkim rozpakowywanie klamotów. Po postawieniu namiotu uzbrojeniu wędek w zestawy napompowaniu pontonu zamontowaniu całej aparatury mogliśmy wraz z kolega Przemkiem płynąc i poszukać odpowiedniego miejsca. W woli formalności Przemek to mój przyjaciel jak i kompan z klubu. Po ok. 1h mamy miejsce blisko brzegu ok. 40-50m. Dołek ok. 1,8m. Pierwsza noc upłynęła dość spokojnie tylko 1 leszcze ok. 2,5kg wylądował w podbieraku. Kulka jaka go skusiła to tzw. HIT (wtajemniczeni wiedzą co to jest). Drugiego dnia Przemek musiał wrócić do Szczecina (kobiece tipsy ehh) wiec zostałem Ja ,kolega Tomek jego „girlfreinds„ Kasia i jej 3 letni super chłopak Robson. Drugi dzień nie przyniósł karpia tylko znowu leszcze. Zacząłem się zastanawiać co jest, ryby od groma pogoda w miarę , ciśnienie stale. Zacząłem kombinować z kulkami i w końcu ok. 1 w nocy na macie leży karpik ok. 5kg. Do rana był już spokój. Trzeciego dnia postanowiłem ze 2 zestawy wywożę na drugi brzeg. Tomkowi pokazałem co i jak i przyznam się szczerze ze oniemiałem z wrażenia jak za pierwszym razem mu to sprawnie Idze. W nocy na wędce która umieściłem po lewej stronie wpływu do zatoki słyszę pojedyncze oddalone o ok. 30 sek piknięcia po którymś razie stwierdziłem ze zanęcę i tak tez zrobiłem i było warto po męczącym holu z ok. 200m jest mój ,piękny 9,300kg leży i patrzy się na mnie. Stwierdziłem ze nocne foty nie wyjdą wiec wrzuciłem go do worka. Po jakiś 3h na wędce rzuconej w swoje nęcone miejsce słyszę pisk ulubiony dla ucha lecz nie o 5godzinie jak człowiek przewraca się na drugi bok , wybiegam w skarpetach w same błoto było milo . Krotki hol i jest 7,800 jest mój. Wiec że już było rano i jasno zaczęliśmy z Kasią robić foty. Kolega Tomek operował Malo sprawnie kamera co przyczyniło się do tego stopnia ze na niektórych fotkach mam albo uciętą głowę lub karpiowi brakuje ogona, no cóż tak to bywa na kacu” Kac Morderca Nie Ma Serca”. Czwarty dzień minął spokojnie bez większych ekscesów. Pokazałem Tomkowi uroki tej wody jak i przepięknej dzikiej zatoki gdzie widzieliśmy pięknego Amura, widzieliśmy raczej część jego torpedowego ciała czyli ogon. Wieczorem podjąłem decyzje ze wyworze wędki na druga stronę i się opłaciło. Po założeniu na jedną wędkę pływaka HIT i Śliwkę TB dociążeniu 250gr. zestaw poszedł do wody a raczej wleciał. Druga wędkę uzbroiłem w truskawkę Tb o jak dla mnie dość zacnych rozmiarach 24mm x2. Powiem szczerze ze nie spodziewałem się akurat tam odjazdu który przyniósł pięknego 12,300kg karpia. A dodam że w miedzy czasie kolega Bogdan który jak do tej pory złapał 17kg i ustanowił nowy rekord Stojkowa był naszym częstym bywalcem. Jego córka o milej „ksywie’’ jaka Bogdan jej nadal ”Karlik„ chyba wpadła w oko Robsonowi . W piątek według oficjalnej wersji Przemek miał do nas dojechać i zabrać moja ukochana narzeczona Patrycje kobietę o pięknej urodzie i urodziwym charakterze. Lecz tak się nie stało i Przemo odpadł wiec JA musiałem się udać z powrotem do Szczecina po ukochana. I tak jak wyjechałem o 12 to na Stojkowo wróciłem wypompowany jak basen strażacki o 19. Ale miałem jeszcze siły na wywiezienie zestawów. I przyznam się szczerze ze karpie chyba o tym wiedziały jak musiałem się poświęcić jadąc ta obrzydliwa polska droga podziurawiona jak szwajcarski ser.
|
| wstecz | dalej » |
|---|
Start 
